Śniegu w ogrodzie nie jest dużo jednak tworzy on ciężką, zbitą warstwę i coraz więcej ptaków zagląda do karmnika. Oprócz stałych bywalców: sikor i kowalików, dziś rano pojawił się grubodziób, a po południu nastąpiła inwazja raniuszków.

Słońca nadal jest niewiele jednak kolejne rośliny zaczynają kwitnąć. Obok wszechobecnych błękitnych Fiołków i Barwinka pojawia się coraz więcej czerwieni. Otwierają się kolejne Szachownice, kwitnie Sasanka. Pojawiły się także maleńkie kwiatki Kopytnika.
Kolejny piękny dzień: błękitne niebo bez jednej chmury i słońce rozgrzewające powietrze do 18 stopni powyżej zera. O tym, że mamy już połowę listopada przypominają tylko gołe drzewa, na których zostały tylko ostanie, pojedyncze liście.
Mimo, że temperatury ciągle jeszcze bardziej wrześniowe niż listopadowe, do ogrodu coraz częściej zaglądają ptaki. Wyjadają resztki owoców na krzewach i powoli zaczynają się rozglądać za karmnikiem.
Jedna z Funkii, największa, Fortunei Gigantea, zawiązała nasiona. Rzadko się jej to udaje, a w tym roku, wybitnie nieurodzajnym z powodu nieustających deszczy, nasiona są. Zebrałam je i spróbuje wysiać, może coś urośnie…