Z ziemi wychodzą kolejne rośliny. Zielono jest już u Łubinów, listki pokazały posadzone jesienią Kokorycze puste.
Słońce grzeje coraz mocniej więc kolejne Krokusy meldują się nad powierzchnią ziemi jednak mróz powstrzymuje je przed kwitnięciem.
Śnieg topi się z prędkością światła, staje się szary, brudny i brzydki. Słońce przebiło się przez chmury i skusiło na mały rekonesans. Do kwitnięcia przygotowują się Przebiśniegi. Mróz wykończył część Wrzośców, jednak mają szansę odbić. Za to sarny przerobiły Kosodrzewinę na “bonsai” i pożarły niemal całkowicie Cisa. Na szczęście degustację Cyprysika tępołuskowego zakończyły na odgryzieniu czubka.
Mróz, który miał zelżeć już tydzień temu, nadal trzyma. Śnieg skrzypi, a rośliny zimozielone mają pozwijane liście. 
Do licznych kiełkujących roślin cebulowych dołączyły Przebiśniegi. W przeciwieństwie do poprzednich lat nie muszą przebijać się przez śnieg tylko przez świerkowe igły.
Szukanie wiosny w styczniu nie jest niczym trudnym. Na każdym kroku można potknąć się o kiełkujące rośliny. Białe w ogrodzie są tylko koty.
Dodatnia temperatura wyciąga z ziemi kolejne rośliny cebulowe.
Pomimo, że w kalendarzu już prawie grudzień, słońce nadal potrafi wyciągnąć z kryjówek przeróżne zwierzaki.
W zasypiającym ogrodzie wyróżniają się Żurawki. ‘Sashay’ wygląda niezmiennie od wiosny, wciąż świeżo i rześko. ‘Marmalade’ zmienia kolory razem za zmieniającymi się porami roku, jednak mrozy nie robią na niej wrażenia.
Wygrabienie opadłych liści z ogrodu odsłania różne ciekawostki. Pokazał się Rozchodnik, który zrobił się purpurowy.