Utrzymujący się mróz coraz bardziej ośmiela dzikie zwierzęta. W ogrodzie regularnie pojawia się rodzina saren, rośnie też gromada ptaków. Karmnik odwiedzają przeróżne sikory, grubodziób, dzwońce, raniuszki, kowaliki, a nawet parka jerów.
Zima nadrabia słaby początek i temperatura nocami spada poniżej minus dwudziestu stopni, a za dnia utrzymuje się na poziomie minus kilkunastu. W ogrodzie wszystko skrzypi, trzeszczy i skrzy się.
W końcu zaczęła się prawdziwa zima. Karmnik jest oblegany przez ptaki, o poranku można spotkać sarny szukające obierek w kompoście, a pomiędzy tym wszystkim śmigają wiewiórki.
Śniegu w ogrodzie nie jest dużo jednak tworzy on ciężką, zbitą warstwę i coraz więcej ptaków zagląda do karmnika. Oprócz stałych bywalców: sikor i kowalików, dziś rano pojawił się grubodziób, a po południu nastąpiła inwazja raniuszków.
Razem ze śniegiem przywiało ptaki. Na razie pokazują się głównie sikorki i kowaliki.
W ogrodzie jest zimowo, biało, a zamiast kwiatków rosną sople.
I zrobiło się biało. Śnieg nadrabia dotychczasową nieobecność i na kiełkujących roślinach leży już 30 cm warstwa.
Do licznych kiełkujących roślin cebulowych dołączyły Przebiśniegi. W przeciwieństwie do poprzednich lat nie muszą przebijać się przez śnieg tylko przez świerkowe igły.
W ogrodzie znów jest trochę śniegu, jednak ziemia nie jest zmarznięta, a temperatura utrzymuje się w okolicach zera stopni więc raczej długo nie poleży.
Szukanie wiosny w styczniu nie jest niczym trudnym. Na każdym kroku można potknąć się o kiełkujące rośliny. Białe w ogrodzie są tylko koty.