Lato tak się rozpędziło, że po wiośnie zostały już tylko ostatnie, szybko przekwitające w upale, wiosenne kwiatki.




Lato tak się rozpędziło, że po wiośnie zostały już tylko ostatnie, szybko przekwitające w upale, wiosenne kwiatki.




Wczoraj i przedwczoraj rano padał śnieg. Przymrozki wykończyły młode, czerwone pędy Pierisów. Na szczęście wygląda na to, że pozostałe rośliny jakoś sobie poradziły. Dziś znów świeci słońce.
Kwitnie malutkie Epimedium czerwone. Powoli rozrasta się i z roku na rok ma coraz więcej kwiatów. Czerwone robią się też nowe pędy Pierisów.
Kwitnie Azalia ‚Freya’, która rok temu została dokładnie oskubana przez sarny, jednak w tym roku, dzięki łagodnej zimie, miała więcej szczęścia. Pierisy również z początku nie były szczególnie szczęśliwe jednak po małej przeprowadzce rosną i z daleka przyciągają wzrok czerwonymi przyrostami.
Jednego dnia spadł deszcz, zaświeciło słońce, na koniec wszystko przykryła centymetrowa warstwa śniegu. A ogród już się przyzwyczaił do ciepłej wiosny, na Pierisach pojawiły się czerwone czuprynki, pootwierały się pierwsze kwiatki Epimedium.
Pigwowiec pomału zaczyna przekwitać jednak czerwonych kwiatów nie brakuje. Z daleka wzrok przyciąga Azalia, na skalniaku widać Lewizję, pomału rosną kitki Pierisów.
W ogrodzie jest coraz zimniej. Na spacery trzeba wybierać się w ciepłej czapce i powoli przyzwyczajać do białego koloru.
Pierisy, których młode przyrosty zostały zniszczone przez majowe mrozy, postanowiły spróbować jeszcze raz rozpocząć sezon. Dzięki temu na początku czerwca wyglądają tak, jakby był początek maja.
Powered by WordPress