Kwitnie miniaturowy Rododendron impeditum. Zawsze melduje się na długi majowy weekend jednak w tym roku upały sprawiły, że jeszcze nie wszystkie pąki się otworzyły a już pierwsze kwiaty zasychają. Podobnie sprawa wygląda z dziką Rzeżuchą łąkową, która wysiała się w trawniku.
Mróz, który miał zelżeć już tydzień temu, nadal trzyma. Śnieg skrzypi, a rośliny zimozielone mają pozwijane liście. 
Ogród nigdy nie przestaje zaskakiwać. U progu października kwitnie tegoroczna siewka Łubinu i mały Rododendron impeditum. Oba na fioletowo.
W kalendarzu nadal mamy lato jednak widok z okna sugeruje raczej jesień. Za to w ogrodzie, pomimo deszczu, panuje wiosenna atmosfera. Kwitną oba miniaturowe Rododendrony impeditum, pojawił się kwiatek na Sasance, a powoli wychodzące z ziemi Zimowity można pomylić z Krokusami.
Wśród wszystkich zawirowań pogodowych niespodziankę postanowił zrobić miniaturowy Rododendron, który zakwitł jednym kwiatkiem.
Z punktu widzenia Trzmieli najważniejszą rośliną w ogrodzie jest duży Rododendron, który stanowi dla nich olbrzymią stołówkę, jednak kiedy on przekwita też muszą sobie jakoś radzić. Obecnie przeniosły się na Róże stanowiące żywopłot oddzielający przedogródek od ulicy. Dosyć długo będą tu miały co robić, bo choć pojawiają się już pierwsze owoce, nadal można znaleźć nierozwinięte pąki kwiatowe.

Codzienne burze skracają okres kwitnienia kolejnych roślin. Wykończyły zupełnie Rododendron, przemaczają Irysy. Na szczęście pojawiają się nowe kwiaty i w ogrodzie jest co oglądać. Zaczyna kwitnąć dzika Róża samosiejka i Ognik, który znów tej zimy trochę zmarzł, a mimo to dzielnie odbił.
Wielki Rododendron właśnie wszedł w kulminacyjny punkt kwitnienia. Już kilka metrów od niego słychać buczenie Trzmieli, których pełno jest pomiędzy kwiatami.
Zaczyna kwitnąć najbardziej spektakularna roślina w całym ogrodzie – ponad trzydziestoletni Różanecznik. Nie można koło niego przejść obojętnie.

Ogród wydaje się być zdominowany przez kolorowe Rododendrony jednak kwitną też inne krzewy. W kącie ogrodu widać białego Lilaka, który kilka lat był zupełnie zagłuszony przez Osikę i dopiero dochodzi do siebie po jej wycięciu. Kolorystycznym towarzystwem dla niego jest biała Tawuła.