Wydawało się, że skoro już nawet Tulipany mają pąki to można zapomnieć o zimie. Ale to się tylko wydawało.
Trawnik, który jeszcze przedwczoraj był kolorowy od Krokusów, wczoraj został solidnie zmoczony deszczem, dziś rano podsypany gradem, a obecnie powoli znika pod śniegiem.
Zima nie chce dać za wygraną i od czasu do czasu pojawia się parę płatków śniegu.
Siarczysty mróz został zastąpiony przez śnieżycę i w ogrodzie przybyło ponad 30 cm śniegu. Przybyło też ptaków w karmniku, do którego po raz pierwszy przyleciał gil.
Razem ze śniegiem przywiało ptaki. Na razie pokazują się głównie sikorki i kowaliki.
I zrobiło się biało. Śnieg nadrabia dotychczasową nieobecność i na kiełkujących roślinach leży już 30 cm warstwa.
W ogrodzie znów jest trochę śniegu, jednak ziemia nie jest zmarznięta, a temperatura utrzymuje się w okolicach zera stopni więc raczej długo nie poleży.
Najkrótszy dzień w roku jest tak zimowy jak być powinien. Pierwszy śnieżny dzień w tym sezonie.
W nocy złapał mróz i w końcu śnieg spadający z nieba przestał się topić zaraz po zetknięciu z ziemią. Od rana systematycznie go przybywa.
Wczoraj po południu coś zaczęło sypać z nieba. Wieczorem zmieniło się w śnieg i rano było trochę biało, jednak potrzebny był refleks, żeby uchwycić to na zdjęciu. Słońce pozostawiło tylko resztki śladu zimy.