Bellewalia rzymska to jedna z roślin posadzonych ostatniej jesieni. Kwiaty zapowiadały się ciekawie, szczególnie oryginalne, granatowe pylniki, jednak okazało się, że roślinka ma pewien drobny feler – zanim cały kwiatostan się rozwinie dolne kwiatki brązowieją. Niespodziankę sprawiły też Niezapominajki, dzikie samosiejki, które na wiosnę zupełnie znikły, powymarzały jednak dzielnie odbiły i już od jakiegoś czasu kwitną w najróżniejszych zakątkach.
Kwitną jedne z najbardziej aromatycznych kwiatów: Konwalie i Lilak. Jedne nad głową, drugie pod nogami ale oba na biało.

Bordowe Szachownice kostkowate już przekwitły jednak pojawiła się jedna biała. Zaczynają też kwitnąć Tiarelle, zarówno sercolistne, jak i ‘Candy Striper’ posadzona rok temu. I w końcu spadł deszcz.
Kwitnie miniaturowy Rododendron impeditum. Zawsze melduje się na długi majowy weekend jednak w tym roku upały sprawiły, że jeszcze nie wszystkie pąki się otworzyły a już pierwsze kwiaty zasychają. Podobnie sprawa wygląda z dziką Rzeżuchą łąkową, która wysiała się w trawniku.
Temperatura osiąga absurdalne jak na koniec kwietnia 30 stopni. Rośliny rozwijają się i przekwitają w zastraszającym tempie. 
Pierwszy prawdziwie ciepły dzień zmobilizował nawet najbardziej ociągające się kwiaty. Pootwierały się wszystkie Tulipany Tarda tworząc całkiem pokaźną gromadę. Kwitną też Irysy bucharskie, które mocno rozrosły się od zeszłego roku.
Po okolicy krążą burze, na zmianę świeci słońce i pada deszcz. Wiosna na całego.
Pomimo chmur i przelotnych opadów deszczu zakwitły pierwsze malutkie Tulipany turkiestańskie. Obok kwitną niewiele mniejsze Pierwiosnki.
Wydawało się, że skoro już nawet Tulipany mają pąki to można zapomnieć o zimie. Ale to się tylko wydawało.
Trawnik, który jeszcze przedwczoraj był kolorowy od Krokusów, wczoraj został solidnie zmoczony deszczem, dziś rano podsypany gradem, a obecnie powoli znika pod śniegiem.