Wydawało się, że skoro już nawet Tulipany mają pąki to można zapomnieć o zimie. Ale to się tylko wydawało.
Trawnik, który jeszcze przedwczoraj był kolorowy od Krokusów, wczoraj został solidnie zmoczony deszczem, dziś rano podsypany gradem, a obecnie powoli znika pod śniegiem.

Niebo się zachmurzyło jednak w ogrodzie nadal jest wiosennie. Otwierają się kolejne Krokusy, kwitną posadzone niedawno miniaturowe Bratki.
Pomiędzy Krokusami kwitną Kosaćce żyłkowane ‘Katharine Hodgkin’ posadzone jesienią. Okazuje się, że obecnie łatwiej znaleźć informacje o kwiatach niż o autorce, której zawdzięczają imię.

Coraz więcej kwiatów decyduje się na przywitanie wiosny. Nadal kwitną Przebiśniegi, pierwsze Krokusy już przekwitły ale pojawiają się kolejne. Cały dzień można chodzić z nosem w trawie.
Słońce grzeje coraz mocniej więc kolejne Krokusy meldują się nad powierzchnią ziemi jednak mróz powstrzymuje je przed kwitnięciem.
Przymrozki nie odpuszczają i rano ogród znów był biały jednak słońce szybko nagrzało ziemię. Jedynym wspomnieniem po ujemnych temperaturach pozostały zwarzone liście Dalii, która dziś przeniosła się do piwnicy. Za to do ogrodu powędrowały kolejne cebulki Krokusów.
Po Krokusach kwitnących od miesiąca na słonecznym trawniku pozostały już tylko liście. Pojawił się za to jeden spóźnialski na ocienionej rabacie pod Lipą. Trochę dziwnie wygląda gdy zaledwie kilka metrów dalej do kwitnięcia przygotowują się już Szachownice i Sasanki. Aż trudno uwierzyć, że rok temu o tej porze w ogrodzie leżał śnieg i dopiero zaczynały się pojawiać pierwsze Przebiśniegi i Krokusy.

Dzisiejsze słońce z nawiązką wynagrodziło wczorajszą pogodę: naprzemienne deszcz, grad, deszcz ze śniegiem i ostatecznie śnieg. Opady sponiewierały ostatnie Krokusy, jednak pałeczkę przejmują już Cebulice i, wyjątkowo wcześnie w tym sezonie kwitnący, Barwinek.